Poniższy tekst jest skrótem tekstu który ukazał się na łamach FilmPRO w 2019 roku. Publikujemy go z drobnymi zmianami zostawiając esencję. Od chwili pojawienia się tekstu, kamera o której piszemy nie straciła nic ze swoich możliwości, parametrów i cech.

Po raz pierwszy redakcja miała możliwość przyjrzenia się kamerze C500 Mk II podczas prezentacji prowadzonej przez Paula Atkinsona, znanego specjalistę z Canon Europe (dział profesjonalnego wideo). Dzięki staraniom Canon Polska, jeden z nielicznych jeszcze przedprodukcyjnych egzemplarzy kamery C500 Mk II pojawił się w naszej redakcji. Dzięki uprzejmości Canon Polska udało nam się zorganizować krótki test. Towarzyszył nam pracownik Canon Europe Ram Sarup.

Postanowiliśmy zrobić testy w studio i w plenerze. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu, więc konfiguracja testu była dość oczywista: w studio mieliśmy referencyjną tablicę Croma du Monde z DCL Labs, modelkę i kilka świateł dobranych do testu. Zależało nam też na jakimś punkcie odniesienia, więc wykorzystaliśmy w tych samych warunkach kamerę C300 Mk II, do której porównywaliśmy pracę C500 Mk II. Jednocześnie postanowiliśmy ujednolicić procedurę i materiał z obu kamer nagrywaliśmy na ten sam nośnik – Atomos Inferno, który rejestrował nieskompresowany sygnał 4K via SDI oraz HDMI. Jednocześnie materiały były nagrywane na specjalnej szybkiej karcie SanDisk Extreme PRO CFexpress typu B. Warto wspomnieć, że kupującym C500 Mk II Canon udostępnia taką kartę z czytnikiem w pakiecie, za darmo. Świetny ruch, zważywszy że sama karta kosztuje kilkaset euro.

C500 Mk II ma system mocowania obiektywów zarówno EF (typu Cinema Locking, mocniejszy niż klasyczne EF) jak i mocowanie PL, umożliwiające użytkownikom łatwe i szybkie przejście z jednego typu obiektywów na drugi. Inaczej niż w poprzednich modelach, można zrobić to samodzielnie, bez odsyłania kamery do autoryzowanego serwisu. Duży plus. Korzystając z odpowiedniego adaptera można również zamocować obiektywy broadcastowe typu B4.

Jeśli chodzi o rejestrowanie materiałów, kamera C500 Mk II ma następujące możliwości: Cinema Raw Light jako 12 lub 10 bit na wszystkich najwyższych wielkościach klatki: 5952 x 3140, 4096 x 2160 i 3840 x 2160, na dodatek od 24 do 60 kl/s! W trybie XF-AVC jako 10 bit. Wraz z zapisem RAW może jednocześnie zapisywać proxy jako 8 bit. Jest naprawdę dobrze! Kamera ma wbudowane w korpus dwa gniazda do kart CFexpress typu B i jedno dla kart SD. Jeśli chodzi o przestrzeń barwną, mamy do wyboru Rec 2020, Rec 709 czy DCI P3. C500 Mk II może rejestrować obraz w gammach Canon Log2, Canon Log3 i wspiera nagrywanie 24-bitowego, czterokanałowego audio 48 kHz. Jeśli do tego dodamy łatwość pracy z autofokusem (Dual Pixel AF), możemy tylko przyklasnąć z uznaniem.

W teście poza kolorową tablicą mieliśmy do dyspozycji zrobiony przez wykładowców Wydziału Sztuki Mediów Akademii Sztuk Pięknych klin ekspozycyjny składający się z trzynastu pól.

W przypadku C500 Mk II przydałyby się ze dwa więcej, by w pełni zweryfikować jej możliwości, ale takiego nie mieliśmy w czasie testu. Zależało nam przede wszystkim na sprawdzeniu

wyglądu odcieni skóry, zachowania kamery w warunkach niskiego oświetlenia (co się dzieje z szumami), reprodukcji barwnej i pracy w warunkach plenerowych.

Materiały 4K z Atomos Inferno pokazały jednoznacznie, że C500 Mk II ma przewagę nad C300 Mk II, jeśli chodzi o rozpiętość tonalną. Tam, gdzie w okolicach 12 przysłon sygnał z C300 Mk II nie był wyraźny, C500 Mk II radziła sobie świetnie. Bez wątpliwości rozpiętość tonalna jest zdecydowanie powyżej 13 stopni (przypominamy, że nasza referencyjna tablica z klinem miała tylko 13 pól). Deklarowana przez producenta rozpiętość tonalna wynosi ponad 15 przysłon.

Żeby łatwo porównać materiały, wykorzystaliśmy możliwości ACES workflow, korzystając z odpowiedniego IDT (Input Device Transform) i innych koniecznych ustawień. Proces obróbki materiałów odbywał się na Resolve. Przy tym, żeby porównanie było fair, nie wykorzystaliśmy w pierwszej części testu pełnej klatki C500 Mk II. Korzystaliśmy z tego samego obszaru matrycy w obu kamerach (super 35), żeby parametry obrazu, wielkość klatki, pola widzenia i zastosowany obiektyw były identyczne.

Korzystaliśmy z obiektywu zoom Canona z serii cine CN-E 70- 200 mm i pracowaliśmy na identycznych ustawieniach przysłony. C500 Mk II, podobnie jak siostrzana kamera C200, może zapisywać materiał (choć na innych nieco nośnikach) w trybie RAW bezpośrednio w korpusie kamery. Materiał RAW był odczytany w Resolve. Na timeline mieliśmy materiały maksymalnie zbliżone, jeśli chodzi o workflow (C300 Mk II i C500 Mk II), i materiały bezpośrednio z karty CFExpress (C500 Mk II).

Co nas zaskoczyło? Przede wszystkim gdy otwieraliśmy pliki, okazało się, że zarówno C300 Mk II jak i C500 Mk II były tak dobrze ustawione, iż nasze ingerencje w bazowe ustawienia kolorów były… żadne. Odzwierciedlanie barwne okazało się wzorowe. Zarejestrowana w obrazie tablica DLC Labs odchylała się od ideału (powtarzam, bez jakiejkolwiek ingerencji) ok. 3%. To czysta przyjemność pracować z takim materiałem.

Co pokazały testy? Główna różnica pomiędzy starszą kamerą C300 Mk II i pracującą na nowszym przetworniku C500 Mk II, jeśli chodzi o walory związane z odcieniami skóry (czyli podstawowy wyznacznik odzwierciedlania barwnego każdej kamery), polegała na tym, że C500 ma znacznie bogatszą wiarygodność. Trudno to opisać słowami, ale o ile można by powiedzieć, że odzwierciedlanie barwne wszelkich niuansów twarzy na C300 jest znakomite, to na C500 Mk II jest perfekcyjne. Gdy wydawało się nam, że odcienie skóry realizowane są w punkt w C300 Mk II, okazywało się, że jeszcze bogatsze są w C500 Mk II! To chyba dobre słowo – bogatsze. Po prostu, ten obraz był jeszcze przyjemniejszy dla oka.

Drugim testem była praca w trudnych warunkach oświetleniowych. Skorzystaliśmy z wyciemnionego studia, w którym zaświeciliśmy tylko dwoma jednostkami: Sky Panel i lampą efektową RGBW LED dającą ledwo zauważalny odcień purpury, gdy nasza modelka Anna Olejarczyk wchodziła w pełne światło. Zależało nam na sprawdzeniu, ile kamera może zobaczyć w tak skrajnych warunkach: od poziomu niemal zerowego oświetlenia do pełnego światła na granicy poprawnej ekspozycji. Okazało się, że C500 Mk II radzi sobie naprawdę nieźle. Nie było żadnego problemu ani z głębokimi czerniami, ani z najjaśniejszymi punktami. Biele nie były elektroniczne, informacja została w nich zachowana, sprawiały wrażenie bardzo organicznych. Przyjemnie się to oglądało. Ku naszemu zaskoczeniu, bardzo trudny kolor, specjalnie przez nas dobrany, zwykle rejestrowany jako dziwny odcień czerwieni, wyszedł perfekcyjnie. Dostaliśmy ten sam odcień purpury, jaki widzimy gołym okiem. Inżynierowie Canona wspaniale odrobili zadanie domowe. Z przyjemnością patrzyliśmy jak pięknie wybrana przez nas purpura kładzie się na pozostającej w cieniu części ciała modelki, gdy tymczasem na oświetlonej mamy rozjaśnienie dotykające skrajnej wartości skali na oscyloskopie.

W plenerze pracowaliśmy tylko w trybie pełnej klatki. Tym razem mieliśmy różne stałoogniskowe obiektywy z manualnym ustawianiem ostrości. Podobnie jak podczas testów w studio, okazało się, że rejestracja w niekorzystnych warunkach oświetleniowych jest bezproblemowa. Szukaliśmy w mieście miejsc do pokazania miksu ulicznych lamp, w różnym stopniu rozostrzenia, włącznie z trudnymi do zarejestrowania ledowymi paskami efektowymi. Pierwsze zaskoczenie? Miasto wygląda bardzo fotogenicznie. Brak pomarańczowych i jarzeniowych artefaktów. Zwykle obróbka materiału z nocnego czy wieczornego miasta to walka na kolor korekcji o zlikwidowanie pomarańczowych, zielonych czy różowych zafarbów, pojawiających się wszędzie tam, gdzie w kadrze widać światło uliczne. C500 Mk II pozwala nam pominąć ten etap. Nieważne czy robiliśmy zdjęcia na peronie kolejki podmiejskiej (plener), w jadącym metrze czy po prostu jadąc ulicami i nagrywając widok przez okno samochodu – efekt był ten sam. Zero korygowania. Obraz z kamery wyglądał tak dobrze, jakby był już po wstępnej korekcji kolorów.

Dodatkową zaletą była oczywiście praca na pełnej klatce. Kamera zapisuje obraz 4 K, który bierze po transformacji z klatki o rozdzielczości niemal 6 K, więc wszystkie detale, niuanse, delikatności są świetnie odzwierciedlone. Osoby przyzwyczajone do 4K z pewnością zauważą tę różnicę. Obraz staje się jeszcze bardziej wiarygodny. Praca na pełnej klatce daje jeszcze kilka bonusów. Widzimy znacznie szerzej niż na s35, zatem przy nieco innych ogniskowych możemy uzyskać znaczącą poprawę interpretacji geometrycznej w najszerszych planach (brak znanych dystorsji przy szerokoogniskowych obiektywach). Chcąc uzyskać to samo POLE widzenia, nie musimy stosować tak szerokich szkieł jak wcześniej. Drugą zaletę stanowi możliwość zbliżenia się do twarzy bohaterów bez ich nienaturalnego zniekształcenia optycznego. Takie podejście może przypaść do gustu zwłaszcza dokumentalistom, którzy potrzebują właśnie tego: niezawodnej kamery, prostej w obsłudze, z doskonałymi parametrami obrazu, dobrze się czującej zarówno w studio jak i przy pracy z ręki, a na dodatek rejestrującej świat taki, jaki jest. Od razu. Bez zabiegów wstępnych.

Canon 5D Mk II swego czasu wywołał istną rewolucję w branży i ruch na rynku producentów kamer cyfrowych. Canon, oddając do rąk użytkowników pełnoklatkową kamerę C500 Mk II, potwierdza, że idzie dalej wyznaczoną przez siebie drogą. Potwierdza ten fakt również oferta obiektywów pełnoklatkowych, które Canon proponuje we wszystkich odmianach. I nowa linia obiektywów Sumire Prime Cinema z mocowaniem PL oraz modułowość kamery. Mamy ważnego gracza na rynku filmowym.

Zainteresowanych (nieobrobionymi) materiałami z testów prosimy o kontakt mailowy z redakcją: info@filmpro.com.pl